Dzień dobry, COLORSHAKE! Wywiad z założycielką marki, Ewą Konstantynowicz

COLORSHAKE

 

Im bogatsza kolorystycznie garderoba, tym barwniejsze i zwyczajnie bardziej radosne jest życie. Ta myśl towarzyszy marce, gdy, projektując nowe kolekcje, team dokłada wszelkich starań, aby barwnie malować rzeczywistość. Ubrania Colorshake odznaczają się nie tylko unikatową kolorystyką, ale także niebanalnym fasonem i zgrabnym połączeniem malowniczej natury z praktycznym stylem miejskim. Do projektów starannie dobierane są szlachetne dzianiny i tkaniny. Firma wspiera polski rynek szyjąc w lokalnych szwalniach. Działa z poszanowaniem zasad fair trade. Stawia na komfort i oryginalność. Piękny ciuch nie musi przecież być niewygodny, diabeł tkwi w szczegółach, a kobiecość niejedno ma imię. Ubrania Colorshake noszą osoby, które zwracają uwagę na detale i te, które cenią sobie jakość.

W kolejnym wpisie przedstawię Wam osoby, które dziś są odpowiedzialne za współtworzenie marki, a tym razem więcej o firmie (i co nieco o sobie) opowie założycielka Colorshake, Ewa Konstantynowicz.

 

 

 

Kiedy w Twojej głowie narodził się pomysł założenia własnej marki?

 

Bardzo dawno temu. Chyba jeszcze na studiach myślałam o tym, żeby stworzyć swoją markę, ale nie do końca wiedziałam, jak to zrobić. Zupełnie nie miałam wiedzy na ten temat. Wiedziałam tylko, że chciałabym robić coś, co jest związane z modą, ale raczej sportową, a nie high fashion.

 

Dlaczego akurat moda?

 

Jako małe dziecko dużo rysowałam, a później, chodząc na lekcje rysunku, wymyśliłam, że chciałabym studiować projektowanie mody. Właściwie całe liceum o tym myślałam, ale rodzice ostatecznie przekonali mnie, że dobrze byłoby mieć zawód, że projektować ubrania można zawsze i po każdym kierunku. W ten czarodziejski sposób skończyłam… Stosunki międzynarodowe. Studiowałam we Włoszech i w Niemczech. Dało mi to poczucie, że jestem obywatelem świata - mogę pracować gdzie chcę, i jak chcę, jeśli tylko będę miała wizje i będę wytrwała.

 

Co było Twoją główną inspiracją podczas zakładania własnej marki?

 

Tak naprawdę chciałam stworzyć ubrania dla siebie i dla swoich koleżanek. To był czas, kiedy dużo pływałam na wake’u, jeździłam na snowboardzie, inspirowały mnie światowe, sportowe brandy, takie jak Billabong, Rip Curl czy Quicksilver. Właściwie po raz pierwszy jako nastolatka (miałam może 12, 13 lat) będąc na wakacjach weszłam do sklepu Quiksilvera. Pamiętam, że zobaczyłam wtedy na ścianie deski surfingowe, deski snowboardowe i poczułam tak niesamowity, surfersko-sportowy klimat... Pomyślałam, że to jest takie piękne, że chcę absolutnie wszystko! Moja mama powiedziała wtedy, że mogę wybrać tylko jedną rzecz… ale jak to - przecież tak się nie da! I to był właśnie pierwszy moment, kiedy przez myśl przeszła mi wizja robienia rzeczy tego typu.

 

Ile czasu ostatecznie zajęło Ci przeobrażenie myśli założenia własnej firmy w czyn?

 

Byłam dziewczynką, kiedy pierwszy raz pomyślałam, że chciałabym takie rzeczy robić. Jest to takie marzenie z dzieciństwa. Później, mimo że studiowałam stosunki międzynarodowe, mój starszy brat, który jest fotografem, wciągnął mnie w klimat sesyjny. Trochę dorabiałam jako asystentka stylistki, trochę jako stylistka. Właściwie całe studia robiłam różne rzeczy związane z sesjami. Robiłam to raczej dla „funu”. Później skończyłam studia, przez moment pracowałam w Brukseli, w Parlamencie Europejskim, następnie trafiłam do pierwszej w Polsce agencji PR zajmującej się rynkiem mody - do Aliganzy.

 

Odważne wzory, mnogość barw, kobiecość w luźnym wydaniu, szczypta elegancji pomieszania ze sportową nutą, ale także kolekcja dziecięca - do kogo dziś skierowany jest Colorshake?

 

Uważam, że dalej do mnie i do moich koleżanek (śmiech). Stąd kolekcja dziecięca, bo większość z nas ma już dzieci. Colorshake w tym momencie z jednej strony skierowany jest do klientek młodszych, ok. 20. roku życia, dziewczyn, którym podobają się nasze wzory (i te sportowe z linii ORIGINALS, i te do chodzenia na co dzień - z naszej kolekcji regularnej), ale jest także do moich rówieśniczek, kobiet w wieku ok. 35 lat oraz starszych. Nasze kolekcje ewoluują, są coraz bardziej kobiece. Nosi je coraz starsza klientka, która lubi bawić się modą.  

 

Czy jest coś, czego obawiałaś się szczególnie, zanim założyłaś własną markę?

 

Oczywiście! Przez pierwsze trzy miesiące nie mogłam spać. Zwalniając się z „ciepłej posadki” na etacie (pracowałam wtedy w bardzo fajnej, polsko-włoskiej firmie, która zajmuje się głównie butami i dodatkami, sporo tam podróżowałam i bardzo lubiłam te wyjazdy za granicę) postanowiłam, że chcę robić coś swojego. Obawiałam się wielu rzeczy. Myślę, że im się więcej wie, tym ma się więcej obaw. Zasada Steve’a Jobsa „Stay hungry, stay foolish” jest aktualna. Wydaje mi się, że do samej idei biznesu, do stworzenia start-up’u trzeba podchodzić z nieustannie świeżym podejściem. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czy biznes wypali, czy nie. Ja nie zakładałam firmy głównie po to, żeby zarabiać. Robiłam biznes dlatego, że chciałam, aby był to fajny sposób na życie. Początkowo zupełnie nie zastanawiałam się, gdzie ta firma będzie za parę lat, ilu ludzi będzie zatrudniać, gdzie będzie miała swoją siedzibę. Chciałam realizować własne wizje, robić fajne rzeczy dla siebie i swoich znajomych - to idea, która przyświeca mi od początku.

 

W wielu ubraniach Colorshake przewija się egzotyka, kolorowe akcenty, soczyste barwy - czy można powiedzieć, że przy planowaniu kolejnych kolekcji inspiruje Cię natura i świat?

 

Tak naprawdę wszystko po trochu. Uwielbiam wyjeżdżać szukając inspiracji do kolejnego sezonu, nie tylko w egzotyczne miejsce - nie tylko wakacje na Bali są dla mnie ważne. Oczywiście istotne jest, żeby doładować się słońcem i pozytywną energią (wakacje na Bali ZAWSZE TAK, bardzo chętnie!) natomiast myślę, że sama zmiana środowiska w ogóle, zmiana miejsca, w którym przebywa się na co dzień, daje dużo dobrego. Czasem wystarczy chociażby krótki wyjazd na targi mody - jedziemy gdzieś na kilka dni, i kiedy tylko mam wolną chwilę, staram się zobaczyć jak najwięcej wystaw, pochodzić po mieście, pooglądać ludzi, zainspirować się nimi, ulicą, sztuką. Uwielbiam nie tylko wystawy o modzie, lubię także sztukę nowoczesną. Nie znam się na niej jakoś dobrze, ale bardzo chciałabym. Kiedy jestem w jakimś fajnym miejscu, np. Paryżu, zdecydowanie wolę pójść na wystawę, niż biegać po sklepach.

 

A jakie jest Twoje ulubione miejsce na świecie, do którego wracasz najchętniej?

 

Jest sporo miejsc, w którym byłam kilka razy, ale generalnie wolę odwiedzać nowe zakątki. Nie mam jednego, ulubionego miejsca. Ukochane miejsce jest tam, gdzie są moi bliscy, nie jest to żadna destynacja. Uwielbiam zwiedzać, jeździć, poznawać to, co nowe - nie lubię jeździć na zorganizowane wyjazdy, zdecydowanie bardziej wolę te spontaniczne. Uwielbiam podróżować także z dzieckiem. Jest tyle wspaniałych krajów, w których dotąd nie byłam - moja lista jest naprawdę bardzo długa...

 

Podaj więc trzy miejsca, które chciałabyś odwiedzić w 2019 roku.

 

Chciałabym polecieć do Portugalii, nigdy tam nie byłam. Może spróbować surfingu, bo to jeden z nielicznych sportów, którego nie próbowałam. Chciałabym pojechać w kolejne, fajne miejsce na wake’a. To jest jeden z moich ulubionych sportów. Uważam, że to świetna zajawka i zarazem fajna opcja na wyjazd ze znajomymi. Dotąd byłam na wake’u w Singapurze, Tajlandii, Turcji oraz na Filipinach. Totalnie uwielbiam Azję! Za jedzenie, za ludzi, za kulturę. Tam akurat byłam kilkanaście razy i zawsze bardzo chętnie wracam. Nie byłam za to nigdy na wspomnianym wcześniej Bali. Mogłabym tam polecieć, natomiast nie jest to destynacja z mojej listy Top 10. To bardzo turystyczne miejsce. Przykro patrzeć na to, jak wielu ludzi nie szanuje natury, kultury, wyrzuca śmieci gdziekolwiek... Na pewno chciałabym polecieć do Australii. Chciałabym też zobaczyć Skandynawię. Może uda mi się w tym roku polecieć na Islandię. Zobaczymy.

 

Nie samą pracą człowiek żyje - co robisz najchętniej, kiedy Twoich myśli nie zajmuje Colorshake?

 

To jest dobre pytanie. Właściwie od kiedy istnieje Colorshake, nie ma momentu, żebym nie myślała o pracy, także w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zawsze rozglądam się, robię zdjęcia, zapisuję obrazy, rzeczy, wzory, modele, które mi się podobają, w pamięci czy telefonie - z myślą o tym, że może kiedyś wykorzystam je w pracy. Colorshake jest integralną częścią mojego życia i, jakby na to nie spojrzeć, to moje pierwsze dziecko. Staram się jednak znaleźć balans pomiędzy pracą, a życiem prywatnym. Pracuję na pewno mniej, niż pracowałam na samym początku tej drogi i przez ostatnich kilka lat. Staram się dziś robić to bardziej wydajnie i efektywnie, niż robiłam to do tej pory. Chcę być coraz lepszym managerem, dlatego ciągle szukam, czytam, rozwijam się.

A co robię, jak nie jestem w pracy? Spędzam czas z rodziną i przyjaciółmi. Uwielbiam spotykać się z ludźmi, uwielbiam wychodzić z domu (mimo, że mój dom jest moją oazą spokoju). Kocham podróże - nawet te krótkie i w Polsce. Jeśli jest ciepło, wiosną/latem, dużo czasu spędzam na wake’u. Zimą - głównie snowboard i narty. Lubię spędzać czas aktywnie, leżenie plackiem na plaży mnie męczy. Nie ma udanych wakacji bez dobrego jedzenia! Jeśli w danym regionie świata nie ma dobrej kuchni, to na pewno nie jest to miejsce, które „skradnie moje serce”.

 

Czy w Twoim życiu jest jakaś kobieta-wzór, która miała szczególny wpływ na to, gdzie jesteś dziś?

 

Dobre pytanie, nigdy się nad tym nie zastanawiałam… Na pewno bardzo silną, bardzo ważną osobą w moim życiu jest moja babcia Lena, mama mojej mamy. Zresztą mama mojego taty też była silną osobowością. Kobiety w mojej rodzinie w ogóle mają raczej mocne charaktery i jakoś dają sobie radę z mężczyznami o... równie mocnych charakterach (śmiech). Moja babcia Lena ma 91 lat i jest w świetnej formie. Myślę, że przez swoją aktywność fizyczną i intelektualną jest dla mnie wzorem do naśladowania. Wzorem jak można realizować siebie, być super zorganizowanym, dawać dużo innym. Moja babcia zawsze była bardzo aktywna zawodowo, robiła dużo rzeczy, miała swoje pasje. Druga babcia, która jeździła konno, malowała, szyła - miała artystyczną duszę. Myślę, że to właśnie po niej odziedziczyłam zamiłowanie do mody i sztuki. Te dwa wzory do naśladowania to mocne kobiety, które z jednej strony wiedzą, czego chcą, a z drugiej są niesamowicie ciepłymi osobami, dla których rodzina jest na pierwszym miejscu. Ja sama nigdy nie ukrywałam, że kocham swoją pracę, ale rodzina jest dla mnie najważniejsza.

 

A gdybyś miała opisać siebie jednym słowem, jak by ono brzmiało?

 

Easy-going (śmiech). Jestem w stanie dogadać się z każdym, w każdej sytuacji.

 

Dokończ zdanie: Nienawidzę, kiedy…

 

Staram się nie trzymać negatywnych emocji zbyt długo w sobie. Jestem pozytywna i zarażam ludzi dobrą energią (taką przynajmniej mam nadzieję). Staram się nie żywić urazy zbyt długo. A to, co mnie najbardziej denerwuje w ludziach, to głupota. Kiedy ludzie robią rzeczy totalnie się nie zastanawiając po co i dlaczego. Cała reszta mi nie przeszkadza. Ogólnie im jestem starsza, tym mniej się przejmuję, nie chcę już zbawiać świata. Staram się nie przejmować rzeczami, na które nie mam wpływu, nie zamartwiać się tym, z czym nie mogę nic zrobić. Dopóki każdy z nas ma chęci do życia, jest w stanie zrobić naprawdę wiele. Czasem myślę, ile jest na świecie ludzi, którzy doświadczyli czegoś naprawdę traumatycznego, a robią tyle wspaniałych rzeczy. Uważam, że każdy jest kowalem własnego losu.

 

Co najbardziej cenisz u innych?

 

Entuzjazm. Lubię ludzi, którym się chce.

 

A co najbardziej lubisz w sobie?

 

Chyba to, że jestem wesoła. Rzadko się martwię. Jak każdy - miewam gorsze dni, ale dla dla mnie „szklanka jest zawsze do połowy pełna”. Lubię też w sobie to, że jestem komunikatywna. Poza tym mało co jest w stanie mnie złamać.

Komentarze

  • Moja szafa pęka w szwach od colorshake-owych ubrań. Uwielbiam je totalnie i zawsze z niecierpliwością czekam na nową kolekcję <3

    Nako on

  • Wow, strasznie ciekawa osoba! Nie wiedziałam że Colorshake już jest tyle lat na rynku. Trzymam kciuki za Was!

    Marlena on

  • Ewa! jesteś super! wielki szacun za ciężką pracę, która daje niesamowite efekty! Genialny wywiad, czekam na więcej informacji o Colorshake’u :)

    Claudia on

  • Ewcia!!!! Bravo za odwage oraz cool kolekcje. Mam bluze z Flamingos and I love it!

    Wowwowewa on

  • Dużo pozytywnej energii :)

    Dominika on

  • Bardzo ciekawe!

    Maja on

  • Super wywiad

    Alek on

Napisz komentarz