Colorshake x Kino Żeglarz - wywiad z Patrycją Blindow

Z przyjemnością informujemy, że już 20, 21 lipca oraz 10, 11 sierpnia spotkacie nasz team w Jastarni, a dokładniej - w magicznym, ostatnim na Półwyspie kinie, kinie Żeglarz, które prowadzone jest przez trzy pokolenia niezwykle inspirujących kobiet.

W oba weekendy, o godz. 21:00, wyświetlany będzie film z serii kultowych (soboty) oraz kobiecych (niedziele). Po każdym seansie wylosujemy osobę, która zgarnie od nas bon na zakupy. Do biletów dołączane będą także kosmetyki od naszych partnerów. Tego dnia, po okazaniu zaproszenia, bilet kupicie w okazyjnej cenie, tańszy o 25%. 

To jeszcze nie koniec! W ciągu dnia będziemy zapraszać Was na ul. Portową (w przestrzeni przy kinie odbędzie się sprzedaż naszych ubrań... w bardzo letnich cenach ) i seans filmowy o 21:00 (obiecujemy - to będzie naprawdę dobre kino) - równolegle sprawiając Wam prezenty. Jakie? Przekonajcie się sami. :) Jeśli odwiedzacie Jastarnię w tych terminach, koniecznie wpadajcie do kina Żeglarz przy ul. Portowej 10!

Poniżej przedstawiamy  wywiad z Patrycją Blindow, która w kinie Żeglarz stawiała swoje pierwsze kroki. 


Jakie jest Twoje najpiękniejsze wspomnienie związane z kinem Żeglarz?


Chyba nie da się tego jednostkowo wskazać, ponieważ to cały wór najpiękniejszych wspomnień, jakie tylko można mieć - tym bardziej będąc wychowanym w kinie. Robienie wyścigów po fotelach, zjeżdżanie na deskorolce po sali kinowej, jedzenie pizzy na sali - przecież nikt nie może, a my możemy (śmiech) - pierwsze, nocne imprezy w kinie, no i teraz, kiedy trzeba już wszystko ogarnąć samemu, zaczyna się to wiązać z odpowiedzialnością, a nadal nie traci swojej magii - to jest super. 

A jakie są największe przeszkody w prowadzeniu kina?


Żeglarz jest wyjątkowy, więc trzeba skupić się na jego specyfice. Po pierwsze - miejsce, w którym się mieści to najpiękniejsze, co może w nim być i jego największe przekleństwo zarazem. Jastarnia sama w sobie jest cudowna, ale my prowadzimy kino sezonowe, więc musimy liczyć się z tym, że widzowie wolą oglądać zachód słońca, aniżeli cięższe filmy. Poza tym oczywiście rachunki, opłaty, polityka dystrybutorów… Nie mamy dotacji, musimy wszystko robić własnym sumptem, a nie jest łatwo zapraszając do współpracy powiedzieć, że „zajawka jest niesamowita, idea tego kina jest taka i taka, ale, przepraszam najmocniej, nie mam środków na jakąkolwiek gratyfikację”. Jedyne, co mogę dać ludziom, którzy z nami współpracują, to fajna współpraca, fajne wspomnienia i fajny klimat. 


Kino cieszy się większą popularnością, kiedy pogoda nie dopisuje?

Tak, ale niestety mamy ocieplenie klimatu (śmiech). Nie wiem, ile razy padało w zeszłym roku… może 4? Idealna pogoda byłaby taka, żeby do 14:00 świeciło słońce, a później było pochmurnie. Nauczyłyśmy się, że nie ma co grać wcześnie, więc startujemy koło godziny 15:00. Wolimy zagrać w nocy, o 23:00  (dla osób, które pracują np. w gastro). To seans dla wszystkich, ale przeznaczony jest głównie dla osób pracujących. W poniedziałki o godz. 23:00 mamy cykl filmów, które są tańsze, to tzw. „seanse pracownicze”. 


Macie grono stałych bywalców, którzy każdego roku do Was przyjeżdżają?


Tak! Co roku mamy nowych znajomych, co roku zawieramy nowe przyjaźnie, niektórzy zostają z nami już na zawsze. Mam małą rodzinę, ale kinowa rodzina jest przeogromna i przez cały czas się rozrasta. Marta z Kumejki - 10 lat temu jej kilkuletni syn skaleczył się przed kinem, weszli do środka, żeby oczyścić ranę i... tak już zostało. Dziś spędzamy razem święta, wspólnie wyjeżdżamy, itd. Moi przyjaciele, „MAZURY” z Bydgoszczy (choć brzmi to trochę górnolotnie), poznali się dzięki mnie! Agnieszka jest wiolonczelistką i pracowała sezonowo w Jastarni, a jej próby odbywały się w sali kinowej. Arek przyjechał do mnie na weekend, a jako że jest bardzo muzykalnym chłopakiem (nigdy nie grał na wiolonczeli), koniecznie musiał sprawdzić, co i jak (śmiech). Kiedy rano zobaczyłam ich razem na sali, ja już wszystko wiedziałam… Trzy lata później zostałam matką chrzestną ich dziecka. 

Dorota, artystka z Częstochowy, jeszcze za czasów studenckich jechała autostopem na Półwysep - dziś co roku przyjeżdża do nas ze swoimi dwoma córkami i nie wyobraża już sobie wakacji bez Jastarni. 

W tym sezonie całkiem sporym zainteresowaniem cieszyły się nasze pokoje i domki, w związku z czym babcia (wiedząc, do kogo trzeba w pierwszej kolejności dzwonić) wzięła telefon w marcu i zaczęła wydzwaniać po naszej przyszywanej rodzinie, bo przecież  „zaraz zabraknie miejsc!”. Oferta jest sezonowa, w okresie od maja do września, ponieważ to pomieszczenia, które nie są ogrzewane. To dobra strefa chilloutu, mówiąc współczesnym językiem. Śmiejemy się, że to nasza komuna, taka hipisowska przestrzeń za kinem. Panuje tutaj niesamowity klimat - znajomi przyjeżdżają, siadają na paletach, kładą się i czują, jak momentalnie schodzi z nich schodzi całe zmęczenie. Porozwieszane proporczyki, lampki, palenisko, często robimy ogniska, grille. W kinie mieści się też kawiarnia prowadzona przez naszych przyjaciół, którzy wcześniej prowadzili inny lokal w Jastarni. Można tam nie tylko zjeść ciacho i napić się dobrej kawy, ale też przyjąć chłodne bąbelki w ciepłe dni. 

Co poza seansami filmowymi coś jeszcze odbywa się w przestrzeni kina Żeglarz?


Tak. Co roku mamy jam sassion, ku pamięci naszego przyjaciela, Daktyla. W zeszłym roku na event przybyło 150 osób - coś niesamowitego, naprawdę. Robimy m. in. wieczorki surferskie… W Polsce jest tendencja do tego, że kina biorą gotowe produkty jako gotowe cykle - my tego nie robimy. Musimy kombinować, jak zminimalizować koszty.


Kino Żeglarz, prowadzone jest przez 3 pokolenia kobiet. Jaki jest Wasz podział obowiązków? 

 

Babcia znana jako Babinex to Don Corleone naszego rodu. Można by pomyśleć, że tylko siedzi w fotelu i trzeba cmokać jej sygnecik, ale zupełnie tak nie jest (śmiech). Babcia bardzo ciężko pracuje - ogarnia pokoje, zajmuje się grafikiem noclegowym plus całą buchalterią, robi raporty i trzyma kasę. 

Dagusia to moja mama, jest od wszystkich spraw technicznych. Kiedy w dachu jest dziura, ona w sukience wspina się na górę i ją łata. Ostatnio budowałyśmy „drogowskaz”, Dagmara to wszystko malowała i zbijała deski. Dodatkowo obsługuje widzów.

No a ja… co ja tam robię (śmiech)! Układam repertuar, jestem dyrektorem programowym. Dobieram filmy, organizuję eventy, wchodzę w jakieś współprace - to wszystko jest po mojej stronie.


Jakiego rodzaju filmy można obejrzeć w kinie Żeglarz? 


Przede wszystkim jest to kino ambitne - puszczamy filmy, które były nagradzane na wielu festiwalach. To nie są przypadkowe produkcje, ale też nie jest tak, że chcemy grać tylko ciężkie filmy. Zdajemy sobie sprawę, że Jastarnia jest miejscowością turystyczną i kiedy ludzie przyjeżdżają na wakacje, nie chcą się katować ciężkimi filmami, ale my, jako małe, niedofinansowane kino, nie możemy sobie pozwolić na granie hitów box office’owych ze względu na politykę dystrybutorów.


A jak wygląda cały rok, kiedy kino jest nieczynne - przygotowania do sezonu trwają?


Cały rok jest utkany z tęsknoty za sezonem! Niestety Dagusia, póki co, wyjeżdża za granicę, żeby na to kino zarobić. Podniesiono nam opłatę za użytkowanie wieczyste, więc musimy sobie jakoś radzić. Babcia jest wtedy sama w Wejhrowie, a ja siedzę w Warszawie i szukam swojej drogi. Podskórnie wiem jednak, że choćbym nie wiadomo czego próbowała, to temu ostatecznie się poświęcę.


A jakie jest Twoje największe marzenie związane z kinem Żeglarz?


Chciałabym je zmodernizować, przywrócić mu działalność całoroczną. Zwłaszcza, że sezon się rozlewa i już nie jest tak, jak dawniej. Ludzie nie przyjeżdżają tylko w lipcu i sierpniu, w ciągu roku dostaję pytania, czy kino jest czynne, czy można wpaść coś obejrzeć. Wierzę, że dałoby się to zrobić. A gdyby się udało… najchętniej wykupiłabym całą Portową i tam zrobiła sobie małe imperium kultury w centrum miasta (śmiech). A myśląc o kinie dalej - chciałabym organizować tam cyklicznie festiwale, kiedy już będą do tego odpowiednie warunki (sala ostatni raz była remontowana w latach 70., więc to bardzo oldschool). 


W internecie można znaleźć informacje, że kino Żeglarz sięga swoją tradycją II Wojny Światowej - jakie były jego początki?


Kino przed wojną było pensjonatem, jednym z najwcześniej wybudowanych budynków w Jastarni. Widać to na przedwojennych fotografiach. Pensjonat nazywał się Janina. W czasie okupacji został przejęty przez Niemców, którzy zrobili tam kino propagandowe, następnie przeszło w ręce aparatu państwowego. W roku 1991, w ramach tzw. małej prywatyzacji, przejął je mój dziadek. Z kinami był związany od lat 60. (od 1966 r prowadził kino Świt w Wejherowie i cztery inne kina, w tym kino objazdowe). Traktował kino jako misje - był nauczycielem muzyki w szkole, uwielbiał dzieciaki, jeździł po wsiach z kinem objazdowym i puszczał im filmy.

Babcia z dziadkiem jeździli na urlop do Jastarni (babcia była zakochana w Półwyspie), więc dziadek postanowił zrobić babci niespodziankę (... tak, też mnie to wzrusza). Wparował do mieszkania w bloku nr 3, 4 piętro, na Osiedlu Tysiąclecia, w roku 1991 roku i krzyknął do babci „Mycha, jedziemy!”. Wsiedli do samochodu, w którym siedział już nasz głuchoniemy operator (prawdopodobnie jedyny głuchoniemy kinooperator na świecie - świętej pamięci Henio). Początkowo dziadek nie chciał jej powiedzieć, dokąd jadą, ale (babcia zawsze powtarza, że miewał problemy z zachowaniem tajemnic) nie mógł dłużej wytrzymać i w końcu oznajmił „Załatwiłem dzierżawę kina w Jastarni.” To był najpiękniejszy dzień w jej życiu. Dziadek odszedł u progu XXI wieku, czyli tuż przed ogromną rewolucją na rynku - rewolucją cyfrową. Za moment miały wejść multiplexy, Internet. Mnóstwo małych kin upadło, ale my przetrwałyśmy. Wierzymy, że to wszystko ma, mimo wszystko, jakiś sens. Mam nadzieję, że  ten przypływ sentymentu do starych kin, który teraz wraca w społeczeństwie, sprawi, że będzie tylko lepiej.

 

 

 

 

A wszystkich, którzy chcą poznać to kino (i jego historię), serdecznie zapraszamy 20 i 21 lipca oraz 10 i 11 sierpnia!


Gdzie? Kino Żeglarz, Jastarnia, ul. Portowa 10
Kiedy? 20, 21 lipca oraz 10, 11 sierpnia
Po co? Na zakupy, na seans, na rozmowę z nami i po odbiór giftów od Colorshake i naszych partnerów 

 

Linki do wydarzeń:

https://www.facebook.com/events/336863237229692/

https://www.facebook.com/events/336863237229692/?event_time_id=336863247229691

https://www.facebook.com/events/336863237229692/?event_time_id=336863243896358

https://www.facebook.com/events/336863237229692/?event_time_id=336863250563024

Komentarze

Napisz komentarz